Stalker trafił za kraty - Ostrowiec24.Info

Stalker trafił za kraty

Foto ilustracyjne

Nawet 8 lat pozbawienia wolności może grozić 51-letniemu kielczaninowi. Mężczyzna ten jest podejrzany o stalking wobec 29-latki oraz groźby karalne, które kierował do kobiety i jej ojca. 51-latek został zatrzymany w miniony wtorek na jednej z ulic miasta przez mundurowych z Komisariatu Policji II w Kielcach. Do katalogu popełnionych przestępstw dojdzie mu również niezatrzymanie się do kontroli oraz, jeżeli badania krwi się potwierdzą, kierowanie autem pod wpływem narkotyków. Więcej poniżej!

Od jakiegoś czasu mundurowi z Komisariatu Policji II w Kielcach pracowali nad sprawą stalkingu i gróźb karalnych, które wobec 29-latki i jej ojca kierował 51-latek. Mężczyzna ten od dłuższego czasu nie tylko obserwował kobietę, ale również wykonywał liczne połączenia telefoniczne i przesyłał jej wiadomości tekstowe. Ponadto do 29-latki oraz jej bliskiego kierował groźby pozbawienia życia. Policjanci, którzy realizowali sprawę w miniony wtorek na ulicy Długiej w Kielcach zatrzymali 51-latka. Mężczyzna ten podczas kierowania samochodem, chcąc uniknąć spotkania z funkcjonariuszami, zignorował sygnały, które ci dawali mu do zatrzymania. Po kilkusetmetrowym pościgu policjanci zatrzymali uciekiniera. Czynności na miejscu wykazały, że mężczyzna może znajdować się pod wpływem narkotyków. Wstępne testy wykazały w jego organizmie kokainę. Aby potwierdzić wynik badania, mężczyźnie została pobrana krew do analizy. Funkcjonariusze podczas sprawdzenia auta, którym poruszał się 51-latek w schowku znaleźli broń pneumatyczną.

Teraz zatrzymany mężczyzna będzie musiał się zmierzyć z odpowiedzialnością za swoje zachowanie. Przyjdzie mu odpowiedzieć za groźby karalne, uporczywe nękanie oraz niezatrzymanie się do kontroli. Może mu za to wszystko grozić kara do 8 lat pozbawienia wolności. W piątkowe popołudnie sąd zastosował wobec 51-latka trzymiesięczny areszt tymczasowy.

Bądź pierwszym, który to skomentuje. Wyraź swoją opinię. on "Stalker trafił za kraty"

Napisz swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


*